Była noc, jednak w jednej z sal w Szpitalu Św. Munga światło odbijało się od niezwykle białych ścian.
Pewna rudowłosa kobieta leżała na łóżku ciężko dysząc.
- No już, spokojnie. Chłopiec jest cały i zdrowy, ale...
- Będą bliźniaki! - wykrzyknął jeden z uzdrowicieli gdy z jego różdżki przyciśniętej do brzucha kobiety wystrzeliły złoto-srebrne iskry.
Wszyscy będący na sali wytrzeszczyli oczy, a mąż rodzącej zasłabł... Po raz drugi tego wieczoru.
Po godzinie rudowłosa pacjentka trzymała w swoich ramionach upragnioną córeczkę.
- Nazwę Cię Rose.. Rose Lilianna. - szepnęła do córki, która odpowiedziała jej pięknym uśmiechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz